EpicWEB.plwebdesign, programowanie, phat lewt!

o autorze / projekty / kontakt

Bezpieczeństwo / CSS / Epic Loot / Flash / Fsck Up / GFX / Google / Gry / Hosting / HTML / JS MySQL / OS / Other / PHP / Praca / Techblog / Web

Ostatni projekt: ddrpl.com

HTC Sync, TODO Fail.

Oh snap. Wychodzi na to, że panowie z HTC zapomnieli o jednym małym TODO w kodzie :-)

1 komentarz | Fsck Up 09 stycznia / 17:13:08
URL Trackback

Internet Explorer i <OBJECT>

<OBJECT> to tag pozwalający na osadzanie np. obiektów multimedialnych na stronach WWW - najczęściej spotykamy się z nim np. na YouTube, gdzie w ten sposób osadzany jest odtwarzacz Flash.

Internet Explorer w wersji 6 radośnie ignoruje sobie ten tag i wymaga zastosowania tagu <EMBED> dlatego często obiekty osadzane są tak jak poniżej:

<object width="480" height="295">
        <param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/sDsAPMhuABU&hl=pl_PL&fs=1"></param>
        <param name="allowFullScreen" value="true"></param>
        <param name="allowscriptaccess" value="always"></param>
        <embed src="http://www.youtube.com/v/sDsAPMhuABU&hl=pl_PL&fs=1" type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="295" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed>
</object>

Dzięki zastosowaniu takiej notacji, zarówno IE6 jak i nowsze przeglądarki poprawnie wyświetlają daną treść. Oczywiście, żeby nie było różowo, są i tutaj haczyki - jeden właśnie spowodował zmarnowanie 30 minut mojego życia.

O ile jak już wcześniej wspomniałem IE6 przy napotkaniu tagu <OBJECT> w HTML zignoruje go, o tyle przetworzy jego zawartość i wyświetli dane z <EMBED> o tyle zupełnie inaczej ma się to z obiektami dynamicznie wstawianymi do DOMu poprzez Java Script - w takim wypadku IE6 ignoruje zarówno <OBJECT> jak i całą jego zawartość. Rozwiązaniem w takim wypadku jest "wyłuskanie" <EMBED> ze wstawianego kodu HTML i wyświetlenie tylko tego jednego znacznika dla IE6.

7 komentarzy | Fsck Up, HTML, JS, Techblog 08 stycznia / 10:33:10
URL Trackback

Orange i bug roku 2010.

Wraz w wybiciem godziny 00:00 w nocy 31 grudnia 2009 cały system Orange diabli wzięli.

Od początku nowego roku ze strony Orange wyparowały prawie wszystkie telefony, wszystkie abonamenty dla klientów biznesowych, nie da się kupić telefonu przez Internet ponieważ każda akcja powoduje wywołanie błędu.

Nie da się także nic załatwić w BOK ani w salonie - cały system leży. Pierwszymi objawami były komunikaty o zbyt dużej ilości użytkowników w intranecie a potem losowe wylogowywanie i całe ekrany czerwonych błędów.

I nie, nawet fakt, że miałem numerek "001" i "datę przybycia: 09:59" czyli minutę przed otwarciem nie pozwolił mi na zawarcie umowy. Znając moje szczęście, to jak już system ruszy, okaże się, że odłożony dla mnie telefon uległ spontanicznemu samozapłonowi albo totalnej anihilacji w dowolny inny sposób ...

Problem trwa już trzeci dzień, i wg. pracowników salonu nie zostanie dzisiaj poprawiony. Obstawiam, że parę głów poleci...

14 komentarzy | Fsck Up 03 stycznia / 12:51:45
URL Trackback

Nie możemy Ci powiedzieć, czy jesteś chory. Chyba, że jesteś chory.

Chory BTM? W piątkowy wieczór poczułem się nie najlepiej - 38°C to już coś więcej niż przeziębienie, ale jeszcze da się przeżyć. W sobotę termometr pokazał 39.2°C i już mniej dało się przeżyć a myśl o pójściu do pracy w poniedziałek odeszła w zapomnienie. Więc w nocy o 22 postanowiłem wybrać się na ostry dyżur Szpitala im. Barlickiego w Łodzi.

Szpital w nocy to dziwne miejsce. Jest Pan, którego wszystko boli mimo że jest pijany w 3-litery i jeszcze słyszy co 3-cie zdanie do siebie. Jest inny Pan, który z zabandażowanymi rękoma wychodzi na zewnątrz na papierosa (wyszedł pół godziny temu i wrócił z sanitariuszami). Inny Pan stwierdził, że kręci mu się w głowie, więc wstanie - na polecenia lekarza by usiadł usłyszeliśmy tylko głuche tąpnięcie i "no a nie mówiłem, że zemdleje". No i oczywiście był też anonimowy piłkarz Widzewa ze złamanym nosem, który przysięgał, że wypił tylko dwa piwa.

Poza "klientami" była też obsługa - Pan stażysta głównie. Najpierw próbując założyć mi wenflon - na który nie miał mojej pisemnej zgody - nie trafił w żyłę. A potem posługując się laserowym termometrem stwierdził, że mam 36.3°C. Elektroniczny poprawił na 37.6°C. Ach, zmierzył mi też ciśnienie, ale nie powiedział ile wyszło. Zresztą, czy mam pewność, że wynik był dobry? Spadek temperatury zafundowała mi pyralgina. Też ciekawy lek - są w aptece dwie wersje. Opakowanie 6 sztuk, bez recepty i opakowanie 10 sztuk na receptę. Jakaś logika? Ja nie widzę ...

Jako, że lekarz nie miał pewności, czy to nie grypa, kazał mi udać się do szpitala zakaźnego na wykonanie badania z wymazu. Nie chciało mi się już latać po nocy, więc poczekałem do rana. Kolejna wycieczka taksówką i jesteśmy na miejscu.

Owinięty w kolejną maseczkę (patrz fotka wyżej) poczekałem z 15 minut na Panią Doktor, która nawet mnie nie zbadała - stwierdziła, że to pewnie nie grypa. No, chyba, że grypa. "My badań nie robimy, tylko tym których przyjęliśmy na oddział" .

Tak, jeżeli nie wiesz czy masz grypę, musisz cały dzień leżeć na oddziale z ludźmi, którzy ją mają. Po takim relaksie to ja już sam mogę powiedzieć, że nawet jak nie miałem to już mam...

Tak więc reasumując - weekend zamiast gry w PiU upłynął mi pod znakiem podróży taksówkami, pocenia się w łóżku, gry w Dragon Age i oglądania Mrocznego Rycerza (fajny film, tylko czemu tak cholernie długi, a i tak masz wrażanie, że początek filmu to jego połowa óO).

Anyhows. Do pracy jutro nie idę. Praca idzie do mnie - zalety bycia programatorem - za coś kupić chlebek trzeba ;-)

Dodaj komentarz | Fsck Up 29 listopada / 19:36:13
URL Trackback