EpicWEB.pl

webdesign, programowanie, phat lewt!

Ostatni projekt

ddrpl.com

Ostatnie wiadomości

Alien Swarm - darmowy co-op shooter od Valve.

Bodaj od wczoraj, na Steam dostępna do pobrania jest darmowa gra Alien Swarm będąca "komercyjną" wersją modu do Unreal Tournament 2k4.

Jedyne, co trzeba zrobić by zagrać w grę to pobrać ją przez Steam. Sama gra jest na prawdę fajna, łatwa do załapania o co chodzi, dobrze zrobiona i rozbudowana.

Pograłem co prawda tylko godzinkę ale trafiłem na 2 innych polaków i było całkiem przyjemnie. Widziałem, że Am/Pm też pogrywa ;-)

Google vs Java Script

Do tej pory byłem przekonany, że Google nie radzi sobie (albo po prostu nie robi tego z wyboru) z elementami Java Script na stronie. Jakież było dziś moje zdziwienie kiedy chciałem znaleźć coś u siebie na blogu za pomocą Google - oto co ujrzałem:

"Ale o co Ci chodzi" - mógłby zapytać ktoś, "przecież masz dokładnie* taki tytuł strony:"

No właśnie nie bardzo - w wynikach Google pojawiło się dodatkowe "null" w tytule. Dodatkowo, z uwagi na sposób, w jaki pociąłem sobie szablon Joggera, tytuł podstrony muszę generować w nieco inny sposób:

Czyli jak widać, strona ma zupełnie inny tytuł nadany w HTML, który następnie w głębi kodu zostaje zmodyfikowany przy pomocy Java Script.

Na początku uznałem, że może być to przyczyna odkrycia linków do strony prowadzących np. z głównej strony Joggera czy innych blogów. Nie może to być jednak wyjaśnienie sytuacji, ponieważ tytuły linków z Joggera wyglądają zgoła inaczej - nie ma w nich głównego sloganu witryny. RSS? Również ma inne tytuły artykułów ...

Zostaje mi tylko jeden wniosek - Google (w jakimś tam stopniu) jest w stanie wywołać skrypty JS i pobrać dane ze zmodyfikowanej strony. Czy ktoś spotkał się może już z tym zjawiskiem i może wskazać jakąś publikację mówiącą o tym w jakim stopniu Google bierze pod uwagę takie - wygenerowane przez JS - treści?

Native Client oraz Chrome Web Store

Znajomy podrzucił mi właśnie link do kolejnej "ciekawostki" ujawnionej na Google I/O 2010 - mowa o Native Client. Na pierwszy rzut oka technologia może wydać się znajoma - jest to dodatek do przeglądarki pozwalający na uruchamianie kodu napisanego w C/C++ właśnie w przeglądarce. Czyżby Google na nowo odkrywało applety Javy i konkurowało z pluginem Flash, którego tak zawzięcie bronią w walce z Apple? Na to wygląda.

Unity3D w Native Client

Native Client to technologia pozwalające za pomocą API i SDK integrować programy napisane w C++ z przeglądarką co pozwala nam na zarządzanie jej zasobami z naszych aplikacji - dodatkowo, pozwala ona na przenoszenie kodu z platformy na platformę bez obawy o kompatybilność naszego kodu z danym systemem - wystarczy, że będziemy trzymać się wytycznych narzuconych przez SDK i dla docelowego systemu operacyjnego wydana zostanie przeglądarka Google Chrome obsługująca te technologię.

Nie byłem przekonany do tego rozwiązania do czasu aż nie zobaczyłem tego filmiku (przeskoczcie sobie do mniej więcej 8-mej minuty). Pracownicy Google wraz z autorami Unity3D wykonali port ich silnika gier 3D wykorzystujący właśnie Native Client co pozwala na uruchamianie gier 3D prosto w przeglądarce. Nie jest to jakaś lipna, softwarowa implementacja 3D jak miało to miejsce w większości przypadków przy Flashu, ale normalna wykorzystująca nasz sprzęt aplikacja.

Chrome Web Store - kupowanie aplikacji

Wraz z tą technologią Google zaprezentowało coś co może nas przekonać do korzystania z jej dobrodziejstw - Chrome Web Store (niestety, zdaje się jeszcze być niedostępny publicznie) w którym możemy kupować aplikacje pracujące wewnątrz naszej przeglądarki. Aplikacje mogą być wykonane zarówno w technologii HTML + CSS + JavaScript, Flash czy właśnie w Native Client.

Wydaje mi się, że może być to ciekawy krok, szczególnie biorąc pod uwagę rozwijany przez Google Chrome OS który de-facto jest systemem operacyjnym opartym o przeglądarkę. Tyle, że w tej przeglądarce mamy już komercyjnej jakości gry 3D, programy do edycji grafiki - a to wszystko w sklepie internetowym, w którym nasze produkty mogą z dnia na dzień trafić do setek tysięcy odbiorców. Czy może to przełożyć się na korzyści finansowe znane już developerom korzystającym z Apple Store? Ja obstawiam, że tak.

Czy KONAMI zabije rynek automatów coin-op?

KONAMI - producent wielu gier coin-op, czyli znanych w Polsce automatów na żetony / złotówki -jakiś czas temu zapowiedziało wprowadzenie systemu PASELI w swoich nowych automatach. Czym jest PASELI? Każdy z graczy będzie mógł nabyć kartę (przynajmniej taki format wynika ze wstępnych informacji), na której znajdować będą się elektroniczne kredyty dzięki którym będziemy mogli zagrać w gry KONAMI z zamontowanymi czytnikami.

Ok, ale przecież podobny system już istnieje - wchodząc do salonu dostajemy kartę z kredytami. Tak - tyle, że poza możliwością "grania" jedną kartą w wielu salonach zyskujemy także możliwość przenoszenia ze sobą swoich wyników, dokupowania nowych elementów tj. piosenki, stroje dla postaci i zabieranie ich ze sobą. Właściciele salonów zyskają także większą możliwość definiowania opłaty za grę - możliwe będzie np. zmniejszenie wysokości opłaty za grę im więcej (dłużej) w nią gramy.

Na razie nie zdradzono jeszcze informacji o tym, jak właściciele automatów będą rozliczać się producentem automatów / dystrybutorem systemu PASELI - osobiście mam nadzieję że będzie się to odbywało na podstawie okresowej prowizji co mogło by się przyczynić do zwiększenia ilości dostępnych automatów wypożyczanych na zasadach dzierżawy / kolokacji jak popularne ostatnio automaty "jednoręki bandyta".

Ciekawi mnie ile trzeba będzie czekać na podobne automaty w Polsce, gdzie królują gry z lat 90-tych?

Tekst jest przedrukiem z DDRPoland.