O (nie) bezpieczeństwie haseł raz jeszcze.
Akurat tak się złożyło, że musiałem dzisiaj zalogować się na konto u jednego z większych hostingodawców, na które ostatni raz logowałem się jakieś 5-6 miesięcy temu. Logowanie jak logowanie - wpisuję login, wpisuję hasło ... nie działa?
Szybko w pamięci przeleciałem standardową listę nastu haseł, których używam. Skrzyżowałem je z różnymi wariacjami na temat loginu, połączyłem kilka haseł by wytworzyć prawdopodobnie to, które użyłem - nic. Następny przystanek, poczta!
Szybko udało mi się wyszukać mail z danymi technicznymi do konta - ftp, login, hasło ... "takie jak podane w momencie rejestracji". No nic - wracamy na stronę i wypełniamy formularz przypomnienia hasła. Klik klik, link w mailu, klikamy, ustawiamy nowe hasło, klik ... "hasło musi składać się z przynajmniej 8 znaków, dwóch dużych liter, jednej małej i jednego znaku specjalnego". Ok ... tego się nie spodziewałem.
Niby jest to dobra praktyka - zwiększa bezpieczeństwo danych etc. Do co ważniejszych informacji sam używam hasła z prawie 20 znaków (bruteforce może trochę potrwać), nie słownikowego (random) bez żadnych "ciągłości", z cyferkami etc. Niestety, bez dużych liter. W takim wypadku mam dwa wyjścia. Albo sobie hasło zapiszę gdzieś, żeby za pół roku nie kombinować, albo zmienię co trzeba i znowu je zapomnę. Ja mogę zapomnieć - Kowalski pewnie zapisze.
Zapisze na kartce, zapisze na poczcie, zapisze w notatniku on-line. Tym samym Kowalski, który używa na co dzień silnego hasła musi sobie nowe "silne" hasło gdzieś zapisać zmniejszając jego bezpieczeństwo. Ja rozumiem, że oni robią to w trosce o mnie - ale czy nie wystarczy, jeżeli pojawi się stosowny komunikat, że "hasło jest zbyt słabe by je zastosować". Szczególnie takie rozwiązanie śmieszy mnie w połączeniu ze wskaźnikiem trudności hasła poniżej, który pokazuje mi "trudne 4/5".
Pozostaje mi mieć nadzieję, że będę pamiętał o tych paru dodatkowych literkach dodanych do hasła. A jak nie, to za 5-6 miesięcy znowu przyjdzie mi wypełnić formularz przypomnienia.